Żyjemy :)
I realizujemy swoje marzenia...
tak, tak, dobrze napisałam. Ten rok oprócz trudnych doświadczeń jest rokiem spełniania marzeń.
W skrócie- czekamy na narodziny drugiego Dzidziusia. Mam się dobrze. Synek też. Dzidziuś też.
Czekamy na własne mieszkanie, na następne wakacje będziemy już mieszkac w swoim gniazdku :)

..Satyna.. 2011-10-19 11:54:05
skomentuj (0)
Trzydzieści lat minęło...
Prawie jak w piosence o czterdziestolatku. Smutne że czas tak szybko ucieka, ani się obejrzę a będę u schyłku życia...
Czas na podsumowanie swojego życiowego dorobku, w końcu zaczyna się nowy, myślę że trudniejszy, etap.

Mąż: 1
Dzieci: 1
Stracona ciąża: 1
Mieszkanie: 0
Praca: 0
Samochód: 1
Pies: 0

nie wygląda to imponująco, zwłaszcza jeśli chodzi o moja karierę zawodową. Po prostu jej nie ma. Drugiego dziecka też nie, choc za dwa miesiące tuliłabym je w ramionach.

Za to jest sporo misiów, kilka lalek, mój Ludek i mąż za granicą.
A i w planach jeszcze koncert SA.
I to wymarzone mieszkanie. Albo dom. Może kiedyś.

A urodziny, nie takie samotne, w końcu moje dziecko caly dzień jest ze mną, i telefony z zyczeniami też były, i życzenia od ludzi z forum i z facebooka. Nie jestem sama, choc momentami czuję się samotna. Ale to tylko momenty.
A jutro tort. Bo dziś pieczemy z synkiem babeczki jogurtowe :)
I jest dobrze. Ogólnie na plus. Oby tak dalej. Życie- tocz się! byle powoli :>

..Satyna.. 2011-05-27 15:32:32
skomentuj (0)
nie przeszłam tej próby?
właściwie "my" nie przeszliśmy. chyba. sama nie wiem.
on jest tak daleko, a ja tutaj, z maluchem, z codziennością, z monotonią, z problemami. ze wszystkim walczę sama. jemu na pewno też jest ciężko, z dala od rodziny i bliskich, w obcojęzycznym kraju, bez znajomych, z wizją codziennych nocek i dłużących się dni.
czy coś się wypaliło między nami? takie pytanie zadaję sobie każdego dnia.
kocham go ale nie tą samą miłością co kiedyś. ta miłość ewoluowała, ale też zastygła w bezruchu, jakby czekała na znak, że na nowo może wybuchnąć. ale ten znak nie nadchodzi znikąd. a może ja go nie dostrzegam.
nie potrafię pokazać duszy właśnie Jemu, temu którego poślubiłam, ale mam wrażenie że on tego już nie potrzebuje. kiedyś było inaczej. źle mi z tym co jest teraz. a teraz między nami brakło słów porozumienia, gdy rozmawiamy, nie zwracamy się do siebie z troską, uwagą i rozwagą, brak w tym wszystkim mądrości, brak głębi. wszystko jest takie płytkie. i tylko patrzę na to nasze maleństwo, które notabene niebawem skończy dwa latka, i zastanawiam się jak on nas postrzega. razem, a jednak osobno.smutne.
..Satyna.. 2010-05-30 14:38:03
skomentuj (1)
ostatnia cyferka przed trzydziestka
zanim mój wiek przekroczy magiczną trzydziestkę, mam jeszcze trochę czasu na poukładanie sobie życia, bardziej w sferze duchowej i materialnej niż sercowej..
tak, moi drodzy, z sentymentem patrzę na całe dziesięć lat mojego życia, które zaskakiwały nagłymi zwrotami akcji, zjadały mnie w całości swoimi chwilami, namiętnościami....
ostatni rok przed trzydziestką mija mi właśnie dziś...ostatnie 29 lat jakie w życiu mam..jedne tylko takie, niepowtarzalne i nieodwracalne.
cały dzień był zwykłym dniem, spędzonym w domowych pieleszach, ciasno owiniętych świętym sloganem każdej zamężnej i dzieciatej kobiety- pranie, sprzątanie, gotowanie. Ot całe urodziny. A i zakupy,zapomniałabym że wtachałam na spacerówce pięć litrów wody mineralnej, dwa mleka, kilo ziemniaków i parę innych drobiazgów wraz z rozentuzjazmowanym synkiem.uf.
teraz spokonie wsłuchuję się w szum ulicy dobiegajcy mnie zza uchylonego okna. takie dźwięki lubię wieczorem najbardziej. oznaczają one dla mnei spokój, koniec dnia i uganiania się jak w ukropie aby wszystko było na miejscu i pod kontrolą.
dopiero wieczorami odpuszczam sobie tą codzienną gonitwę i siedzę po cichu by nie zbudzić dziecka.
cholera, stara już jestem... gdzie się podziały tamte prywatki- jak mawiał Gąsowski..? no ja się pytam, gdzie? ... kiedy to wszystko minęło- nie wiem.
wiecie co jest najgorsze? że nadal nie mam obranej ścieżki życiowej, nie mam pasji, swojego miejsca w systemie społeczeństwa. dla wielu zwykłych śmiertelników jestem tylko niepracującą siedzącą w domu zapuszczoną kobietą z dzieckiem z nudnym życiem i zakurzonym dyplomem magistra. i wcale nie mam tego gdzieś, przejmuję się tym od czasu do czasu...nie dla zasady, dla siebie. marzenia swoją drogą, a życie swoją...
i tak dalej i tak dalej... dobranoc
..Satyna.. 2010-05-27 22:47:43
skomentuj (0)
Powroty są najtrudniejsze?
Chyba tak, przynajmniej w moim przypadku. Mowa oczywiście o blogu ;)
Witajcie kochani, ciepło na sercu się robi jak po tylu miesiącach nieobecności czytam w komentarzach słowa sympatii :) jesteście niezastąpieni - to jest pewne.

A co u mnie? dużo by pisać....w skrócie powiem tak: synek rośnie i rozrabia radośnie, niedługo skońcy półtora roczku, czas pędzi nieubłaganie, ja się starzeję, kocham macierzyństwo, cieszę się zbliżającymi się świętami, kupiłam misia na allegro, gotuję, sprzątam, siedzę w domku, rozmyślam albo czasem i nie bo padam z nóg po zabieganym dniu...

brakuje mi pisania, tego miejsca, Waszych słów... teraz po takim entrance zajrzę tu niebawem na pewno i znów wrócę do pisania. Bo pisanie daje mi niezwykłą siłę. Pozdrawiam czytających :) Satyna
..Satyna.. 2009-12-16 21:45:55
skomentuj (0)
Nareszcie razem !!!
Dnia 18 lipca 2008 na świat przyszedł nasz synek Kacperek. Ważył 3420g i mierzył 54cm.

..Satyna.. 2008-07-27 16:34:04
skomentuj (7)
10 dni
Tyle pozostało do przewidywanego terminu porodu - do 27.07.2008
Czas ucieka, a ja nie czuję żadnych oznak zbliżającego się finału. Wręcz przeciwnie - powrócił nastrój z początku ciąży, kiedy to wszystko mi przeszkadzało i denerwowało.
Czuję że na nic nie mam siły i na niczym mi nie zależy. Chciałabym mieć poród już za sobą.
Co najdziwniejsze przestałam czuć się kobieco. Dodatkowe kilogramy i ociężałość zmęczyły mnie na tyle, że nie mam nawet chęci uczesać się rano. Nie wspomnę już o jakimś konkretniejszym zadbaniu o siebie.
Mam dość, naprawdę mam dość. Chcę odzyskać swoje ciało, mieć je tylko dla siebie.... chcę kupować kosmetyki i buty na obcasie, chcę chodzić w sukienkach i iść w końcu pofarbować włosy na jasny blond.
Wczoraj pierwszy raz od dłuższego czasu kupiłam babską gazetę zamiast tych o dzieciach. Chciałam poprawić sobie humor, ale tylko go pogorszyłam. Wszędzie smukłe sylwetki, uśmiechnięte twarze, modne ubrania i kosmetyki - nic z tego nie pasuje do mnie.

Czuję się samotna, bardzo samotna. Moje relacje z mężem też uległy zmianie. Wiem, że okropnie wyglądam i na pewno to go ode mnie odpycha. Coraz częściej kłócimy się o byle co, czasem mam wrażenie że przestał mnie zupełnie rozumieć. A może to ja nie rozumiem jego? sama nie wiem...
całe dnie siedzę sama w domu...czekam aż wróci z pracy, cieszę się na jego towarzystwo, a potem gdy już zjawia się w domu wszystko się zmienia...nie potrafię spędzać z nim czasu. Tv, komputer, krótka wymiana zdań,kolacja i sen. A potem znów ta pustka, cisza przerywana dźwiękiem klawiatury, bo cóż innego mogę robić, jak tylko siedzieć w sieci. Zabijam czas prostymi metodami. Stałam się taka prosta. Taka brzydka. I jak to piszę wcale nie jest mi lepiej. Utwierdzam się tylko w tym że mam rację.
A słowa "kocham" nie słyszałam od pół roku... może już straciło znaczenie, nie ma odbicia w rzeczywistości...może nie warto mi tego mówić, brzydkim kobietom takich rzeczy się nie mówi, bo po co. Niedobrze mi.
..Satyna.. 2008-07-17 12:51:27
skomentuj (1)

Nasza Podróż Poślubna
Tunezja

Tu jestem...
Forum We Dwoje idealne dla kobiet takich jak my
Imood

Nasz Przedślubny Pamiętnik
Nasz Cudowny Ślub

Z ciekawością...
Expresso Wielki Comeback!
Envy--me
Współczesny Rycerz
Organista
Etudiante-aggy
Ona tęskni...
Magic Butterlfy
Carolyne egzotycznie...
Wyłączając Uczucia
Pureshores razem...
Sypialniane dialogi






Sponsor by blog.pl
Photo from zefa.pl
Design by Żeżu